Sześć wciągających książek - Natasza Socha

Marzec był miesiącem jednego nazwiska. Od dawna planowałam taki miesiąc ale ciężko wprowadzić w życie plan kiedy okazuje się, że książki interesujących mnie autorów w większości mam już przeczytane. Całe szczęście miałam w zanadrzu pozycje Nataszy Sochy, które z takich czy innych powodów czekały w kolejce do przeczytania. Nadszedł dla nich czas.

Muszę przyznać, że każda z sześciu książek jakie przeczytałam w tym miesiącu były pisane innym stylem. Komedia, romans, trochę też życiowej prawdy i głębokie rozmyślania. Zdecydowanie nie spodziewałam się tak różnego pióra czym oczywiście pisarka bardzo mi zaimponowała. Jest to bardzo na plus bo lubię różnorodność.


Maminsynek - poszedł na pierwszy ogień bo zapowiadał się lekko, a właśnie czegoś takiego właśnie potrzebowałam. Głównym bohaterem jest Leander, typowy Maminsynek na jakiego oczywiście z premedytacją wychowała go matka. Ucieszona takim obrotem sprawy nie chciała oddawać synka innej kobiecie, gdy taka się zjawiła. Była to Amelia, która w przeciwieństwie do poprzedniczki nie zamierzała odpuścić. 
Arcyzabawna historia zagubionego aczkolwiek dorosłego chłopca i kobiet jego życia. Polecam na smutniejsze dni wymagające uśmiechu.

Kogut domowy - zostając w klimacie dobrego humoru przeszłam do historii Jakuba i jego rodziny. Bohater jest mężem, ojcem trzech córek i traci niespodziewanie traci pracę. Po próbach jej znalezienia poddaje się i po naradzie z żoną postanawia zająć się domem i dziećmi. Berenika, jego żona zostaje głównym żywicielem rodziny co ją cieszy bo będzie mogła pokazać mężowi, że obowiązki domowe to nie bułka z masłem. Czy Jakubowi uda się zostać perfekcyjnym kogutem domowym, wzorowym ojcem przy czym nie tracąc swojej męskości i szacunku żony? 
Uśmiałam się nie mało przy czytaniu tej książki. Chyba nawet kilka zasad Jakuba powinnam zastosować u siebie w domu by żyło mi się lepiej w domu pełnym obowiązków. Lekkie piórko i szybko się czyta.

Troje na huśtawce - Koralia ma czterdzieści dwa lata, przyjaciółkę i byłego męża. Byłego męża można było usunąć co też zrobiła, a przyjaciółka...ma syna. Tytusa nasza bohaterka zna od dawna, właściwie od zawsze. Znała go jeszcze zanim rozpoczął życie po tej stronie brzucha. Można powiedzieć, że z racji przyjaźni z jego matką miała duży wkład w jego wychowanie co niestety okazało się dużą przeszkodą kiedy oboje zaczęli patrzeć na siebie w inny niż dotychczas sposób.  
Romans spisany w formie pamiętnika co jest dla mnie dużą zaletą bo wszelkiego rodzaju dzienniki bardzo lubię. Zupełnie nie przeszkadzały mi skaczące daty rozciągnięte w latach, zdecydowanie dodawało to książce uroku. Zaskoczyło mnie natomiast zakończenie ale po paru godzinach od przeczytaniu znalazłam w tym ukryty sens.

Mgły Toskanii - Lena jest tuż przed trzydziestką. Zostawia w Polsce chłopaka i wyjeżdża do Włoch by wykonać powierzone jej kilkumiesięczne zlecenie. Pracuje w młodym zespole jednak coraz częściej jej czas kradnie nieco starszy mężczyzna, w którego ramiona nieświadomie pokierował ją czekający na jej powrót do kraju chłopak. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? I jaką podjąć decyzje kiedy przyjdzie na to pora?  
Z przeczytaniem tej książki zwlekałam bo zauważyłam, że ciężko czyta mi się książki, których akcja toczy się we Włoszech. Zawsze jest tam mnóstwo opisów, kolorowych szczegółów skomplikowanych do zapamiętania. W powieści na szczęście nie było ich tak wiele, pisarka skupiła się na relacjach bohaterów i czytało się całkiem przyjemnie. Tutaj również zakończenie zostawia czytelnika w zaskoczeniu.

Pokój kołysanek - cudowna historia osiemdziesięciopięcioletniego Joachima. Powieść przeplata aktualne życie, w którym jest wolontariuszem na oddziale noworodków, a przeszłością gdzie wspomina miłość swojego życia. Wobec panującego dziś na świecie chaosu, niezgody i dramatów jest jedna bardzo ważna stała - jest nią miłość. Joachim dziś daje tę miłość swoim maleńkim podopiecznym co pozwala im żyć, ale jednocześnie nie może pogodzić się z tym że w przeszłości nie dał tej miłości komuś dla niego ważnemu. 
Bardzo dobra, tkliwa opowieść o że warto pielęgnować w sobie wspomnienia, obdarowywać nimi innych i może jednak wbrew wszystkiemu nie zamykać za sobą drzwi.

Nie(młodość) - życiowa mądrość przedstawiona z humorem oczami dwóch bohaterek. Młodej Marty bez pracy i oszukanej przez przyjaciółkę oraz starszej Klasysy, wyszczekanej mieszkanki domu opieki. Ich losy krzyżują się właśnie w tym miejscu chociaż ani jedna ani druga nie chciały by ich nogi przestąpiły ten próg. Obie trafiły tam niechętnie i jak im się zdawało - na chwilę. 
Losy bohaterek pokazują jak różne myślenie o sobie wzajemnie mają dwa pokolenia i jak wiele od siebie mogą się nauczyć. Powieść skłania do myślenie, że młodość ma jeszcze wiele w swoim życiu do zrobienia chociaż tak lekkomyślnie do tego życia podchodzi, a starość chociaż zmierza ku mecie wcale nie oznacza, że trzeba przestać marzyć i te marzenia realizować.