Wielka samotność - Kristin Hannah

 Co ta Pisarka ze mną zrobiła to nie mieści się w głowie!

Ernt, były jeniec wojenny ma problem z odnalezieniem się w rzeczywistości po powrocie z wojny. Nie czuje się dobrze w mieście i nie potrafi znaleźć satysfakcjonującej pracy. Jego żona Cora robi wszystko by mu pomóc. Wspiera kiedy trzeba, a innym razem wycofuje się z pola widzenia. Ich trzynastoletnia córka Leni marzy o poczuciu stabilności. Ma dość przeprowadzek i dostosowywania się do zmiennych nastrojów ojca. Marzy o szkole, w której zostanie na dłużej otoczona przyjaciółmi.

Pewnego dnia Ernt dostaje wiadomość o spadku. Dostaje kawałek ziemi i niewielki dom na Alasce, w oddalonej od wielkiego miasta wiosce Kaneq. Rodzina wyjeżdża zabierając ze sobą tylko to co niezbędne. Zaczyna się nowa przygoda, a wraz z nią nieznane. Wiele nieznanego. Nieobliczalna, dzika, przerażająca Alaska z mrozem i ciemnością. Rodzina miała zacząć nowe życie w "raju". Raj ten jednak okazuje się więzieniem.

Czy uwikłana w burzliwy związek rodziców Leni obroni matkę kiedy ojciec przekroczy granicy? Czy dojdzie do tragedii i kto ruszy na pomoc? Czy na Alasce Leni odnajdzie swoje wymarzone miejsce i przyjaźń czy znów przyjdzie jej uciekać?

Wspaniałe. Emocjonalne. Niewiarygodne. Dawno żadna książka nie ruszyła mnie tak bardzo całą gamą uczuć, o których istnieniu podczas czytania dawno zapomniałam! To historia, która mrozi krew w żyłach, wstrzymuje oddech, budzi lęk. Co jakiś czas daje jednak nadzieję na poprawę, na pomoc, na lepsze dni. To co się tam dzieje, te nieprawdopodobny wachlarz emocji, który zapewnić mogła Czytelnikowi tylko Kristin Hannah.