Stasie, jeszcze chwilkę to debiutancka powieść Małgorzaty Zielaskiewicz. Razem w wydawnictwem Mięta dali czytelnikowi kilka godzin uśmiechu na twarzy.
Henia to starsza, pełna ciepła ale i ciętego języka starsza Pani. Nie boi się przygód, wyzwań, szybkich hulajnóg i zagadek. Lubi też wsadzać nos w nieswoje sprawy chociaż oczywiście zawsze w dobrym celu. Kobieta tęskni za zmarłym mężem i już tylko kilka chwil dzieli ich do długo wyczekiwanego spotkania. Jednak Henia nie może tak po prostu ruszyć w ramiona męża. Zanim będą znów razem starsza Pani musi uporządkować swoje sprawy, tu na ziemi.
Nasza bohaterka jest w posiadaniu tajemniczego urządzenia, którego nie możne pozostawić ot tak, bez opieki kiedy ruszy na spotkanie z mężem. Szuka więc odpowiedniej osoby, której może bez wątpliwości powierzyć to magiczne cudo. Oczywiście podczas poszukiwać nie obejdzie się bez przygód.Książka fajna, wciągająca, bez nudy. Główny cel, kilka bohaterów. Znajdą się też wątki historyczne, wzruszające. Będziecie się dobrze bawić podczas czytania. Kto lubi czytać o perypetiach starszych ale dziarskich kobiet będzie naprawdę zadowolony!
Autor: Małgorzata Zielaskiewicz
Wydawnictwo: Mięta
Ilość stron: 320
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 5 godz. 20 min.
Post napisany w ramach współpracy recenzenckiej z wydawnictwem Mięta.