Nie wiem czy dam dziś radę napisać recenzję. Każda moja opinia o książce Jakuba Małeckiego jest taka sama. Zachwyca słowem. Ujmuje trafnością. Wyrzuca niepotrzebne, zostawią tylko niezbędne. Jeden z niewielu pisarzy, który pisze tak jak ja myślę. Mam wrażenie, że siedzi w mojej głowie i opisuje historie dokładnie tak jak ja bym je opowiedziała. W jednym zdaniu zawiera wspomnienie przeszłości, opis teraźniejszości i nadzieję na przyszłość. Wyszukane, a proste.
Jeśli chodzi o najnowszą książkę: mąż, żona, matka, ojciec, syn, przyjaciel, kochanek.
Historia małżeństwa, które zdaje się być szczęśliwe, zakochane, ufne. Chwilowa monotonia sprawia, że próbują czegoś nowego, ryzykownego. Kilka minut pożądania daje krótkotrwałe szczęście, by po refleksji pogłębić istniejący wewnątrz smutek i lęk. Iga ostatecznie nie wytrzymuje danego słowa i zapędza się z nowym, z kolei Janek wciska hamulec, przestaje pędzić. Spogląda w przeszłość by tam odnaleźć zrozumienie i przynieść sobie ulgę. Wraca na wieś, zajmuje się ojcem i stawia czoło żyjącej z nim pszczole.
Były mąż. Przyszły mąż. Znów były.
Granice nazwane ale niewyznaczone.
Janek i Iga.
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 256
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 4 godz.16 min.
