Piękna historia o męskiej przyjaźni ubrana w jeszcze piękniejsze słowa.
Za sprawą bohaterów Lohkampa, Lenza i Kostera narrator wprowadza czytelnika w świat powojennych Niemiec. Lata dwudzieste to dla wielu ludzi brak sensu życia. Nie ma perspektyw/ Utrzymujące się w głowie obrazy wojny sprawiają że mężczyźni żyją z dnia na dzień. Bez większych nadziei i marzeń. Bez świadomości, że za rogiem może czekać szczęście.
Pomimo wyższego wykształcenia pracują w warsztacie samochodowym gdzie starają się cieszyć z najdrobniejszych radości. Kilka zarobionych marek, wygrany wyścig, dobry alkohol - to przywołuje im uśmiech na twarzy. Powoli w przyjaciołach zaczyna tlić się iskierka nadziei. Budują życie na nowo, w którym jest miejsce na miłość ale też niestety na przedwczesną śmierć.
Erich Maria Remarque...to moje pierwsze spotkanie z tym Autorem. Mój podziw do pięknego słowa pisanego nie gasł od pierwszej do ostatniej litery. Za sprawą celnie formułowanych zdań przenosiłam się w tamten świat za każdym razem gdy otwierałam książkę. Otulała się cała niesamowitymi słowami, zdaniami, porównaniami. Zaznaczyłam całą masę sformułowań i cytatów. Myślę sobie tylko czy to naprawdę jest fenomen czy po prostu takim językiem pisane były książki na tamten czas. Autor przecież urodził się ponad sto dwadzieścia lat temu. Nie ma to jednak żadnego znaczenia ponieważ i problemy i miłości z tamtych czasów zostały niezmienne.
Niewątpliwie też należy przyznać, że wspaniałą pracę wykonał tutaj tłumacz (Zbigniew Grabowski). To jest książka, którą chcę zaznaczyć, zapisać. O której chcę powiedzieć i polecić. To pozycja, po którą należy sięgnąć jeśli po zakończeniu chce się poczuć, że przeczytało się naprawdę dobrą literaturę. Ja takie przekonanie mam. Miałam cały czas podczas czytania, po każdym jednym akapicie.
Autor: Erich Maria Remarque
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Ilość stron: 456
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 7 godz. 36 min.
.png)